meet /
me /
there /
profil
Miss, wake up, you're created for great things!
>> sobota, 12 września 2009 20:50:29
To my, ludzie pełni wiary. Wpuszczeni w wir nauki, wymagań i wyzwań. To my, ludzie, którzy mają priorytety.
Wstaję rano i przypominam sbie, że trzeba odychać. Patrzę na sufit i widzę biel - podono kolor nadziei. Czy powinnam mieć nadzieję na lepsze jutro? Wypatruję w tej bieli jakieś symbole, znaki i nic. Niekiedy daję za wygraną. Idę z prądem. Czasem tylko patrzę bez motywacji, bez ambicji. Czekam aż odezwie się telefon, aż przyjdzie mail. Aż w końcu poczuję potrzębę, aż w końcu wydarzy się COŚ. COŚ jest w stanie zienić wszystko. To COŚ może przysłonić mi cały świat, albo otworzyć szeroko oczy. Czekam, a czas mija. To po pierwsze - nieopłacalne, po drugie - głupie. Może ucieka mi przed nosem pół życia. Więc ... wszystko w moich ręach, to ja muszę wywrócić świat do góry nogami. To ja mam siłę, żeby COŚ spowodować.
Do roboty. Czas do pracy.
Zadzwonił już budzik, czas go wyłączyć i zacząć działać. Koniec włączania drzemek!
komentarze [0]Tour de ...
>> poniedziałek, 27 lipica 2009 13:35:11
Wakacje to tyle co- słońce, dobry humor, dużo snu, nowe znajomości, dla mnie - festiwale i nieograniczona ilość nowych miejsc do odwiedzenia. Czy główna różnica pomiędzy wyjazdem zagranicznym a podróżą nad polskie jeziora tkwi w cenie? Nie wspominam o ludziach, bo obecnie w Chorwacji jest więcej Polaków niż samych tubylców. Różnic jest wiele, pewnie jedną z nich jest prestiż, prawdopodobnie ilość zdjęć do pokazania (nie będziemy się przecież chwalić piekną kratką ściekową, którą znaleźliśmy przy naszym namiocie - dla niewtajemniczonych - nie rozbija się namiotów przy ulicach :)) i pewnie ... opalenizna. Fakt? Mit. Wystarczy zobaczyć zdjęcia polskich jezior (niekiedy zalanych wodą laśów, niczym w amazonce), czasem zwykłe przewalone drzewo w odludnej zatoczce okazuje się być 8 cudem świata, wystarczy stanąć na szczycie Orlej Perci i poczuć przedsmak alpinistycznego zapału, wrócić z rejsu po Bałtyku z zarumienionymi od wiatru polikami i opalonymi na brązowo rękoma. Nie mówię tego, żeby poczuć się lepiej. Faktem jest, że w tym roku zobaczę 3 skrajności krajobrazu Polski, że wymęczę oczy :) ręce :) nogi :) I już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła pokazać swoje zdjęcia, kiedy poczuję się jak prawdziwy podróżnik. Nie mogę się doczekać smaku wiatru nad morzem, dźwięku zsypujących się kamieni na czarnym szlaku, chlupotu fal i szumu trzcin na jeziorach, want uderzających o maszt i nader wszystko - poranków wyjazdowych - gdzie nie wstaje się o 10, gdzie nie bierze się prysznica w cudnej, kafelkowanej łazience w gorącej wodzie. To nie są wakacje, które dają mi odpocząć fizycznie. To są wakacje, które dają mi zapomnienie, gdzie liczy się to co tu i teraz, gdzie liczy się chwila, uśmiech. Na to czekam cały rok.
I wrócę z wypiekami na twarzy, z policzkami wysmaganymi wiatrem, nowonarodzona i ogladając zdjęcia przy którymś powiem:
I'm supertramp and you're my super-hat!
komentarze [0]keine grenzen
>> poniedziałek, 6 lipica 2009 23:27:18
Borders Granzen Granice...
Każdy z nas je przekracza, a jak to mi ostatnio Alicja powiedziała - spokojnie, tak jest kiedy przekraczamy granice, które sobie sami ustawiliśmy. Jest tak, że - że paraliżuje nas strach, jest zupełnie inaczej, nie wiadomo co lub kogo napotka sie po drugiej stronie... Może i początkowo wyglądamy za szlaban, próbujemy coś dostrzec, zżera nas ciekawość (tak wiem, ja juz obeszłam piekło 50tys. razy dookoła), niekiedy nadzieja. Ja przekroczyłam takich granic wiele i szczęściem nie naruszyłam granic przyzwoitości (czyt. moralnych), choć jest paru takich, którzy robią to notorycznie i myślą, że to ich umiejscawia na msc pierwszym w rankingu "fajności". Kiedy powiedzieć stop? Czy kiedyś powinniśmy stanąć? Kiedy mieć pewność, że to to? Że to odpowiednia chwila na przekroczenie kolejnego mostu? Czy mogę być spokojna o to co zobaczę później? Co zrobić, jeżeli, któraś granica wywołuje u nas paraliż, strach nie do pokonania, strach bezsensowny strach ... "bez powodu"?
miliony pytań, brak odpowiedzi
komentarze [1]questions and answers
>> sobota, 16 maja 2009 23:02:45
Usiadłam i nie wiem co napisać. Nie wiem czy nadal jestem tą osobą, którą byłam wtedy. Nie wiem ile zostało, a ile się zmieniło, a może ile innych rzeczy odkryłam, ile się o sobie dowiedziałam. ILE ILE ILE? Ile o sobie teraz wiem.
Podróże zawsze mnie pociągały. Marzę o tym, by jeździć po całym świecie, nie znać granic, poznawać ludzi - mieć przyjaciół w różnych zakątkach świata, odkrywać swoje słabości i pokonywać je, być wszędzie, być tu, poznawać świat, poznawać siebie. Zawsze wydawało mi się, że to pozwoli mi odpowiedzieć na pytanie Kim tak naprawdę jestem? Teraz już wiem, miałam rację. To mnie badzo cieszy, mnie, nowonarodzoną, bardziej optymistyczną ... inną Pati.
komentarze [0]Życie wcale nie jest inne: dopada nas znienacka i zmusza do pójścia w nieznane - gdy tego wcale nie chcemy, gdy tego nie potrzebujemy." Paulo Coelho
>> poniedziałek, 27 kwietnia 2009 10:00:22
Świat pędzi, każda sekunda mija w mgnieniu oka. To co jest teraz przemija. To na co tak czekamy wydaje się nastąpić za wieczność, a kiedy już jest ucieka nam przez palce zanim się spostrzeżemy. Takie chwile zabierają ze sobą cenne zdarzenia, cenne myśli, uczucia. To co nas wczoraj cieszyło wydaje się być błędem lub jest za mgłą - niezrozumiałe, niedookreślone. Boję się patrzeć za siebie. Czasu nie da się cofnąć. Nie da się pobiec w tył, "cofnąć się w minus życie". Czasem chciałabym potrafić to zrobić. Dogadać parę rzeczy i przeżyć coś jeszcze raz. Chciałabym potrafić powiedzieć STOP kiedy robię coś nietypowego dla siebie. Chciałabym potrafić nie żałować, albo wręcz czasem podkreślić innym - to NIE ja. JA tak nie postępuję. Zdaję sobie sprawę, że jest mało ludzi, którzy mnie dobrze znają. Jest niewielu ludzi, którym pozwoliłam zobaczyć to co pozornie nie istnieje. Czy żałuję? Chyba nie. Mam dzięki temu swój świat, mogę usiąść na blogu, napisać notkę, którą mało kto skomentuje, choć paru przeczyta. W życiu jest ciężko. Zdarza się utracać ludzi, którzy nas tworzą. Zdarza się nam o nich zapominać na codzień, ale mieć ich głęboko, głęboko w sercu. To jest mój świat. Wszystko się zmieniło. Chyba nie chciałam, żeby aż tak. Chyba ta nagła utrata stałego otoczenia, stałego gruntu spowodowała szok i pozwoliła mi zapomnieć jak było. Na prawie 2 lata. Przez prawie 2 lata okazało się, że jest paru ludzi, którzy widzą inny obraz mnie. Jest paru, którzy mimo woli chcą mnie zmieniać, mimo że tak często mówię nie. Są ludzie, którzy chcą wpływać na moje życie. Są tacy, którzy widzą coś czego nie widzę ja, którzy chcą mnie przekonać. Ale na szczęście jest ktoś taki, kto mi na to nie pozwolił. Wie o kim mówię i dziękuję. Dziękuję, że sprowadzasz mnie na ziemię. Za rączkę, za warkoczyk.
Wszystko jest jedyne w swoim rodzaju, choć tak dużo jest podobnych terytoriów. Czasem zapędzam się w te obce. W te inne. W te - dla mnie - dzikie. Potem zdarza się żałować, bo nie chcę być widziana inaczej niż naprawdę jestem. Są pewne rzeczy, których nie chcę, pewne których nie chcę zmieniać, pewne stałe. Mimo to, że czasem wydaję się zachowywać inaczej, nietypowo, to zazwyczaj ta nieodkryta przez niektórych strona, ale ZAWSZE powleczona tą moją ukochaną małą niezależnością, indywidualnością.
Troszkę dużo o sobie powiedziałam, dużo, ale powierzchownie.
komentarze [2]Serendipity...
>> czwartek, 26 marca 2009 09:58:33
"Niekiedy spotykamy ludzi zupełnie nam obcych, którymi zaczynamy się interesować od pierwszego wejrzenia, jakoś raptownie, znienacka, zanim słowem się do nich odezwiemy."
Kiedy przechodzę ulicą, czy jadę tramwajem widzę twarze smutne, radosne, zamyślone a czasem i bezmyślne. Widzę ludzi i zastanawiam się nad ich historią. Czasem widzę ludzi, z którymi czuję pewną nić powiązania. Czuję, że mamy w sobie coś podobnego. Może ta nić porozumienia, ta ledwo widzialna nić, powoduje, że tak często rozmawiam z obcymi. Faktycznie, spotykam ludzi, którzy mówią coś do mnie, a ja marzę o tym, żeby zniknąć, bo oni zauważyli zupełnie inną sieć niż ja. Oni nie boją się stąpać po bardzo kruchym pomoście między nami. Ja wiem, że nic z tego nie będzie - nie będzie miłej pogawędki, uśmiechu na twarzy we wspomnieniu, czy łzy w oku ze wzruszenia. A przecież są tacy ludzie. Znam takich, którzy wywołali we mnie więcej uczuć w ciągu 20 minut, niż ktokolwiek mi bliski w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Inni potrafią nas zaskakiwać. Im o wiele łatwiej jest coś powiedzieć, o wiele łatwiej przyznać się do czegoś. Oni nas nie ocenią tak szczerze, chyba mniej się wtedy boimy oceny, bo jest ona niepełna. Choć czasem tak trafna.
Myślę sobie, że o wiele lepiej mieć w pamięci tłum ludzi, przypadkowych ludzi. Mieć w pamięci ich uśmiechy, ich łzy, ich wszechogarniającą aurę. Nie możemy ich zranić. Nie zmienimy ich życia. Pozostawimy ich w takim świecie w jakim byli. Czasem złym, podłym - ale mając nadzieję, że wnieśliśmy trochę słońca do ich życia. Daliśmy im nadzieję na lepszą przyszłość. A czasem w dobrym - pozostawiając ich wiecznie żywymi, wiecznie niezmiennymi.
Za każdym człowiekiem stoi zagadka. Jednych chcemy poznać bliżej, oni nas ukształtują, nie boimy się przed nimi otworzyć, bo czujemy, że to właśnie Oni będą częścią nas. Za innymi stoją tajemne drzwi, których nie chcemy otwierać, z obawy, a czasem z przeczucia, że za tymi drzwiami nie ma nic, co by nas zaciekawiło i sprawiło, że jesteśmy takimi jacy chcemy być. Ja wiem, że nie chcę niektórych drzwi otwierać. Wiem, że mogę tym zranić innych i zranić siebie. Wiem, że to nie ma sensu. A Wy? Macie to przeczucie?
nigdy nikogo nie pozdrowiłam pod koniec notki. Zrobię to po raz pierwszy. Ppzdrawiam Was moi nieznajomi, "do następnego przypadkowego spotkania!".
komentarze [4]Siadłam na brzegu ........ i płakałam
>> wtorek, 6 stycznia 2009 17:11:09
Co by było gdyby życie było proste? Myśleliście kiedyś o tym? co by było gdybyście nie musieli się zastanawiać nad tym co zrobić? Zastanawialiście się kiedykolwiek? Ja tak. Wiele razy. Czasem kiedy kombinowałam jak ominąć wszelki stres, jak nie stanąć przed kłopotliwymi sytuacjami miałam przeczucie, że widzę świat troszkę inaczej niż inni. Ale czy tak jest naprawde? Może to MY sami komplikujemy swoje życie? Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że tak. Kiedy ludzie mnie przejżeli i zauważyli jak zachowuję się w pewnej konkretnej sytuacji zaczęli to wykorzystywać. Raz, pierwszy raz w moim życiu postąpiłam inaczej. Mam wrażenie, że zgodnie z tym co podszeptuje me serce, ale wiem, że nie zgodnie z moim ubzduranym wymysłem świata. Trochę żałuję. To nie był odwet, ale mam takie wrażenie. Zawsze kiedy tak się czuję, to idąc po mieście, spoglądając na innych ludzi i widząc jak Ci mi się przyglądają, mam wrażenie jakby wyczytywali ze mnie, że czuję się winna. Zadajcie sobie kiedyś pytanie: czy czujesz się winny? czy czujesz się winny czegoś czego nie zrobiłeś w odwecie, ale zostałeś potraktowany tak jakbyś chciał się zemśić? czy czujesz się winny, że w końcu posłuchałeś własnego serca, które strasznie bolało i przez przypadek uraziłeś kogoś? tak ? nie?
Nie cierpię tego. Czuję się wtedy jak mysz złapana w pułapkę. NIe wiem co dalej.
Chyba rok temu, na moim blogu wpisał się w komentarzach niejaki querrier - nie wiem czy nadal tu zaglądasz, ale mimo to... chciałam Ci podziękować - reguluję rachunki :). Pozwoliłeś mi zauważyć, że ja też powinnam przepraszać - mimo wszystko, mimo tego, że w moim mniemaniu postąpiłam dobrze. To działa, ale niestety tylko czasem. DZIĘKUjĘ :) Moja znajoma powiedziała ostatnio, że życzy mi na ten nowy rok, abym umiała przebaczać. ALE ........ ale dopiero teraz wiem, po podsumowaniu tych paru lat mojego życia... że to nie zaczy dawać się ranić.
Życzę Wam (komukolwiek kto wejdzie na bloga i zechce doczytać tę notkę do końca ;) ) abyście nie żałowali tego co robicie, żebyście nie czuli się nigdy winni. Wszystkiego dobrego...
komentarze [4]Kreuj własną rzeczywistość..
>> sobota, 8 listopada 2008 19:24:24
Czas mija Świat się zmienia. Zmieniasz się Ty i zmienia się Twoje życie. NIe masz czasu zastanowić się: kim tak naprawdę jesteś , czy kim się stałeś przez przypadek.
Ja ostatnio stanęłam i zastanowiłam się. Przerósł mnie pęd życia i to ciągłe parcie na szkło. Odpowiedziałam sobie na parę pytań i postanowiłam zrobić krok w przód. Wiiem, ze każdy z nas powinnien dac sobie kiedys czas na przemyslenie wszystkiego. Bo jak inaczej mieć pewność , że wszystko to co robimy ma sens? Jak inaczej być przychylnie nastawionym do tego co konieczne?
W moim życiu wyznaję zasadę, że najpierw należy rozwiązać swoje problemy a potem pomagać innym. Pamiętajmy, że sami kształtujemy swoją osobowość, powinniśmy uważać, by jej nie zakrzywić, by samemu się nie skrzywdzić.
Nie staram się filozofować. Staram się sbie wszystko poukładać, wytłumaczyć. ROzplątać to co jest tak poplątane, a nie da się ukryć, że takie jest nasze życie.
komentarze [0] >> poniedziałek, 1 września 2008 12:29:43
Życie toczy się wokoło Czegoś. W moim przpadku wokół szkoły. Dziś ponownie wkroczyłam w jej mury. Już nie jako 1, a 2-klasistka. Czy ściany wyglądają inaczej? Czy wydaje mi się ze wokół jest więcej przestrzeni? Nie. Wszystko jest tak samo, jak w najgorsze dni spędzone w tej szkole (nie przypominam sobie żadnych oszałamiająco uszczęśliwiających).
Rano o godzinie piątej mój budzik w telefonie wykrzyczał: Dzień dobry! Powoli otworzyłam oczy... za oknem ciemno... Po mojej głowie przemknęły myśli - to niemożliwe! to nie może być prawdą! ciemno? są wakacje... ?ostatnie dni rozpoczynały się dla mnie od godziny 10.. to AŻ 5 godzin różnicy! jakimś sposobem udało mi się wygrzebać z łóżka.. po 90 minutach siedziałam w autobusie... stanęłam w swoim "ulubionym" miejscu, ogarnęłam wzrokiem wszystkich pasażerów, na chwile zawiesiłam wzrok na panu, którego widzę w tym autobusie wręcz codziennie ... dzwonek, drzwi się zamknęły, usłyszałam tak charakterystyczny warkot silnika. Ruszyłam. Po dotarciu do szkoły udało mi się rozpoznać twrze znajomych. Cóż. Zmienili się. Nie dorośli ale przyzwyczaili się do swoje nawzajem obecności.
Nie wyglądamy na 2-klasistów, ale czujemy się poważniej, bardziej pewni siebie.
komentarze [1] >> niedziela, 31 sierpnia 2008 14:51:42
chwilowo... aby nie dopuścić do porzucenia bloga..
notka pojawi się za tydzień :)
komentarze [0]Bo na bajki nigdy nie jest za późno!
>> poniedziałek, 16 czerwca 2008 18:18:26
Szukając bluzki na 18 nastkę kuzynki minęłam wystawę księgarni z książką Opowieści z Narnii - Książę Kaspian. Niedawno byłam w kinie. Okładka przykuła mą uwagę. Przez chwilę me myśli pomknęły w kierunku lasów, łąk, przyjaciół, magii i poczułąm to wszechogarniające ciepło. Hmm.. chwyciłam książkę w ręce. No tak. Na moim biurku leży książka od historii i ciekawe zbiory na polski. To one powinny pokierować mą przyszłością. Odłożyłam ten pełen czarów przyjemny w dotyku druk. Odeszłam dwa kroki od półki. Po czym szybkim odwrotem sięgnęłam po niego ponownie. Odnalazłam również część pierwszą. Podeszłam do kasy. Wydałam pieniąze. Poleciałam do domu. Usiadłam w pokoju. Otworzyłam książkę.
Teraz, po paru dniach, odłożyłam je na swój stosik. No tak, znowu dałam się wciągnąć w świat magii. Nierzeczywisty. Ale czy naprawdę nie da mi nic w przyszłości? Czy nie nauczę się nic? Chyba jednak nie! Mam poczucie szczęścia, świat wydaje się inny, bardziej magiczny, a codzienność widziana oczami czlowieka, który dopiero co wyrwał się z objęć magii nabiera smaku. Choć mam siedemnaście lat, wiem, że na bajki jeszcze nie jest za późno.
komentarze [2]"będziemy działać sprawniej.. "
>> piątek, 9 maja 2008 18:34:09
Czemu mam pustkę w głowie? Czemu brak mi pomysłów na zagospodarowanie czasu?
Co powoduje luki w myślach? Brak kontaktu z ciekawymi doświadczeniami, brak problemów? Nie. Brak świetnych znajomych? NIE! Brak uczuć? Nie.
Jakie jest źródło mas pomysłów, mętliku w głowie? Zbytnie zagospodarowanie czasu? Nie. Zbyt duży kontakt z nowymi doświadczeniami, problemami? Nie. Świetni znajomi? NIE! Nadmiar uczuć? Nie.
Co steruje myślami, czy w mojej głowie siedzi niewykwalifikowany sternik, nieumiejętnie sterujący myślami? Wpływający na mielizny, w kaniony, przepływający przez rowy? Czy da się nauczyć kierować swoje przemyślenia na dobry , stały kurs?
Czy będę kiedyś w stanie uporządkować się od wewnątrz?
Czy da się odpowiedziec na wszystkie pytania?
komentarze [1]Myślodsiewnia...
>> niedziela, 6 kwietnia 2008 18:22:23
Przytknęłam dziś rękę do głowy i poczułam po chwili, że u moich palców wiszą cieniutke szare, przezroczyste nitki.. Magia uczuć , myśli, rozterek. Więc piszę.. Mam ochotę zaczarować otaczający mnie świat, by wszystko chodziło jak w zegarku. Choć wiem ile razy się to nie udawało.
Czy warto mieć 4 zegarki w pokoju, kalendarz wiszący, stojący i ksiązkowy? Plan lekcji nas biurkiem i autobusowy rozkład jazdy na tablicy korkowej? Bardzo rzadko coś idzie po naszej myśli. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak pragnę mieć porządek. Mimo woli układam swoje życie. Nigdy mi się jeszcze nie udało robić tego co chciałam. No tak, podobno zycie to próba generalna do spektaklu, który się nigdy nie odbędzie.. i tak jest z każdym kolejnym dniem. Drobne błędy, pomyłki, potknięcia, przyszłe poprawki, pomylona kwestia, przeprosiny, a do tego scenariusz, który wypadł i mimo woli został przydepnięty, licząc na to, że ten odruchowy czyn uchroni przed pechem.
Czekam na przyszłość, a przez palce przelatuje mi chwila obecna. Warto miec plan, ale nie szczegółowy.. Nie pytaj mnie co będzie jutro.. Może się zakochasz, może ja odnajdę swoje powołanie? A może ważniejszy od uciekającego tramwaju będzie motyl, który usiądzie nam na ramieniu?
komentarze [0]Cały czas do przodu ?
>> czwartek, 28 lutego 2008 18:49:26
By iść do przodu, wspinać się po szczebelkach kariery, docierać do coraz wyższych stadiów swojej duchowości - rozwój. By biec do horyzontu i nie widzieć końca swojej przyszłości. Mieć pozytywną wizję wsyzstkiego co się stanie. By dać swojej podświadomości możliwość spełniania marzeń, celów, planów. To chyba najodpowiedniejsze słowa określające wymagania w stosunku do nas samych. NIErealne? Nie wiem, lecz z pewnością bardzo istotne, mimo wszystko są niekiedy jedynie JEDNĄ WIELKĄ ŚCIEMĄ. Nie chcę w to wierzyć. Życie stawia nas często przed drzwiami których nie możemy otworzyć i choć wszyscy dookoła mówią: Kto jeśli nie Ty? A ja po raz kolejny naciskam klamkę i słyszę tylko szmer ocierających się o siebie kawałków żelaza i widzę że nic nie ulega zmianie - tracę siły. Wtedy takie wymagania stają się jedynie ciężarem. Psychika wie, że może coś zmienić, ale ten cichy cieniutki głosik w głowie zaczyna szeptać w lewym rogu czaszki: to już nie ma sensu! po raz kolejny próbować! to nic nie da!
Podjęliśmy nieświadomą decyzję - blokada wewnętrzna.
Cały czas do przodu? A może lepiej czasem stanąć, by zaznać odpoczynku, czekając na pomoc, czekając aż ktoś wystawi nam swą dłoń?
komentarze [1]A na koniec dnia aromat czerwonej herbaty!
>> wtorek, 15 stycznia 2008 23:24:15
Godzina 5:00 - Słyszę "miauk" kota.. albo drapanie psa.. przez głowę przemyka myśl, że jeszcze pół godzinki błogiego snu przede mną..
Ale co by to był za dzień, gdyby nie cokolwiek niszczącego jeszcze nocną ciszę..? Jak już wspomniałam, u mnie to zazwyczaj zwierzaki (ale w weekend są całkiem uprzejme - śpią dłużej)
Godzina 5:25 - No tak.. najgorsza chwila poranka.. czekanie na dźwięk budzika.. 5:26 , 27, 28, 29, 30 !
Godzina 5:31 .. jeszcze 10 minut .. prosze.. nie? no to przynajmniej 9!
Godzina 5:40 - wstaję, a raczej zsuwam się z łóżka
Godzina 5:43 Aromat kawy.. biała łuna krąży koło mego nosa.. wciągam mocno i czuję jak powieki powoli wspinają się do góry.. ojoj.. pierwsza kawa tego dnia..
Nie ma sensu pisać co dalej.. Nauka, nauka, nauka.. druga kawa.. potem nauka, po szkole nauka .. a potem? no trzeba powtórzyć, sprawdzić czy wszystko zrobione.. Tak.. codzienność .. A piękna teza , że powinnam mieć tasiemca, bo w końcu miałabym jakieś życie wewnętrzne.. zdaje się mieć coraz mocniejszy wydźwięk ..Bo gdzie się to życie duchowe podziało? Może zostało na przystanku kiedy czekałam na poranny autobus? Albo przymarzło do kry na rzece, która przepływa przez moje kochane miasto? Może też rozpłynęła się przy pierwszych tegorocznych roztopach i płynie w kierunku Bałtyku? Czy ma sens czytanie kolejnych pięknych dzieł Poetów i Pisarzy o idealnym życiu pozamaterialnym?
Godzina 23:18 Kim jestem? nie.. nie nad tym miałam się zastanowić.. a tak! już się na wszystko nauczyłam.. chyba.. jutro pewnie też niezapowiedziane testy pytanie itp.
Godzina 23:19 - moje powieki są coraz niżęj.. no cóż.. idę po herbatę.. czuję już jej aromat.. i czuję jak powoli odprowadza mnie do łóżka.. dobranoc wszystkim! jutro kolejny dzień.. i wszystko zaczyna się od nowa!
komentarze [0]